poniedziałek, 25 stycznia 2016

Rozdział I

Obudziłam się. Nagle po autobusie rozległ się odgłos głośnika:

Gło: Drodzy Pasażerowie ! Za pięć minut autobus zatrzyma się na przystanku. Bardzo prosimy o przygotowanie się do wyjścia! -Rozciągnęłam się po śnie. Gdy zobaczyłam swoje odbicie w oknie widziałam czerwone od płaczu oczy. Zaczęłam szukać mojej małej walizki. Gdy wysiadłam z autobusu na przystanku czekała na mnie moja ciotka Titi. Miała ona różowe, długie włosy związane w wysokiego kucyka.

Ti: Cześć kochana!Jak tam?? -Szybko wstała z ławki i mnie przytuliła-
Am: Hej ciociu! Wszystko dobrze! -Odparłam z wymuszonym umiechem-
Ti: Jak tam podróż? Męcząca ? 
Am: Da się przeżyć -Odpowiedziałam
Ti: Choć! Nasz dom jest niedaleko! -Po czym szybko odwróciła się i zaprowadziła w stronę mojego domu.Mojego NOWEGO domu. Po czterech minutach drogi przez park dotarłyśmy do dużego, szarego domu. Można powiedzieć, że gdy go zobaczyłam to szczena mi opadła. Titi otworzyła drzwi i zobaczyłam szary, krótki korytarz. Z lewej strony zobaczyłam piękny, duży salon który połączony był łukiem z zieloną kuchnią. Po prawej stronie znajdowały się schody na drugie piętro. 
Am: Wooow...-wymruczałam pod nosem.Titi zaczęła się cicho śmiać 
Ti: Chciała byś zobaczyć swój pokój ? - Popatrzyłam na nią z wielkimi oczami
Am:M-Mój pokój ? Będę miała swój pokój ?
Ti: Myślałaś, że będziesz spać na kanapie ? Oczywiście, że będziesz mieć swój pokój!- Uśmiechnęła się i zamknęła za nami drzwi. Zdjęłam buty i postawiłam je w szafce. Titi zaprowadziła mnie po schodach do zielonych drzwi. Otworzyła je i zobaczyłam...Piękny, duży, biało pokój. Na samym środku stało wielkie,białe łóżko a przed nim na ziemi leżał zielony, puchaty dywan. Pod ścianą stało zielone biurko a obok niego biała toaletka z kosmetykami. Po jego prawej stronie stały zielono-białe szafki oraz szuflady w których O DZIWO były ubrania w moim stylu. Zaraz obok szaf znajdowały się białe drzwi. Popatrzyłam na ciotkę miną pod tytułem "Mogę otworzyć ? ". Titi nic nie powiedziała i z uśmiechem pokiwała głową na znak zgody. Otworzyłam je a za nimi ukazała mi się przytulna łazienka. Była ona biało-karmelowa. W kącie znajdowała się dosyć duża, biała wanna z prysznicem. Obok niej był malutki dywanik, no i oczywiście kibelek. Na przeciwko wanny stała karmelowa umywalka. Nad nią wisiało lustro. Popatrzyłam w nie. Widziałam w nim szesnasto latkę z blond włosami oraz zielonymi oczami.  Była ona średniego wzrostu..około 160 cm. Dziewczyna była dosyć szczupła. Tak, to ja. Amy. Amy Leeclark. Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam ciotkę siedzącą na zielonym krześle koło biurka.
 

Ti: I jak ? Podoba się ? -zapytała z uśmiechem
Am: I to jak!! Dziękuję! -wykrzyknęłam po czym rzuciłam się na szyję ciotki.
Ti: No już, już. To nic takiego. Zostawiam cię tu abyś mogła odpocząć po podróży- Gdy to powiedziała chciała już wyjść z pokoju ale coś ją zatrzymało-Zapomniałam! Mam dla ciebie mały prezent. Proszę. Mam nadzieje, że ci się spodoba- Po czym dała mi kartonik opakowany w ozdobny papier.Gdy mi go wręczyła wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Od razu zaczęłam odpakowywać prezent. I nagle...Zobaczyłam, nowego, białego laptopa. Razem z nim była dołączona zielona myszka (Ach te kolorki xD) Uśmiechnęłam się pod nosem i odstawiłam prezent na biurko. Zmęczona opadłam na łóżko. Po chwili namysłu wyszłam na balkon (Czy wspominałam, że go mam ? ) na którym zresztą znajdowały się białe fotele ogrodowe z poduszkami oraz malutki stolik. Gdy rozglądałam się po mieście zauważyłam, że na przeciwko mojego nowego domu stoi duży dom w stylu wiktoriańskim. Słońce chyliło się ku zachodowi. Nie namyślając się długo weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi. Szybko wzięłam z szafy nową, niebieską piżamę i poszłam się przebrać. Gdy byłam już przebrana nie czułam głodu więc od razu rzuciłam się na łóżko i nie wiadomo kiedy...

Zasnęłam...